Stało się. Mam kryzys egzystencjalny.
Budzę się w środku nocy i zadaję sobie przeróżne pytania. Czy Dan kocha Phila? Czy Phil kocha Dana? Czy dobrym pomysłem jest skasować wszystkie posty na blogu i zacząć od nowa? Czy nie tracę czasu na coś, co nie daje mi pełnej radości? Czy może nie pomyliłam się przy wyborze studiów?
Cholera jasna, ta myśl o tym, że znowu się pomyliłam jest przytłaczająca. Fuck. Fuck. Fuck. Znalazłam się na takim etapie mojego życia, że gdyby trafiła mi się teraz możliwość wyjechania na stałe za granicę, to bez żalu rzuciłabym studia.
Wmawiam sobie, że jak skończę szkołę, to będę mogła projektować widelce, ale ja w to nie wierzę. Ostatnio mam problem z wiarą we własne możliwości.
Wszystko jest nie tak, jak powinno.