poniedziałek, 6 kwietnia 2015

my happy little pill, take me away...

Dzisiejszy dzień to koszmar. Myślałam, że to już nigdy nie wróci, ale przylazło i sprawia, że moje serce wali jak nienormalne. Uczucie beznadziei momentami mnie zgniata i nieważne co zrobię, zawsze będzie za mało, za słabo, niewystarczająco dobrze.
Próbuję skupić na czymś myśli, ale nic nie pomaga i wiem, że muszę przeżyć to cholernie dziadostwo. W końcu będzie lepiej, nie?
Nie wiem czy to wina przesilenia, czy to zwyczajnie siedzi w mojej głowie, ale nie lubię tego uczucia i tych myśli, że urodziłam się po to, żeby umrzeć jako zwyczajny szarak. Przeraża mnie to. Przeraża mnie ta cholerna polska szarość. Nienawidzę jej.
Zbyt dużo wolnego czasu źle na mnie wpływa, nie mogę się zebrać w sobie i zrobić czegokolwiek na zajęcia, nie jestem w stanie myśleć. 
Do tego jeszcze pada ten głupi śnieg. Śniegu idź do domu, jesteś pijany.
Fuck. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz